Nuda w pracy - stres czy błogi spokój?
Praca, w której nie trzeba nic robić, to marzenie wielu osób. Przychodzić sobie rano, rozkładać gazetkę, ewentualnie posiedzieć na Naszej Klasie, wypić kawkę, zjeść kanapki, pogadać z kumplami i do domu. I jeszcze pieniądze za to brać. Wspaniałe życie, prawda? Okazuje się, że niekoniecznie.
Nuda w pracy może być doświadczeniem tak bardzo rozleniwiającym, tak skrajnie demoralizującym i tak beznadziejnie obezwładniającym, że aż stresującym. Ja sam, poza krótkimi, kilkudniowymi epizodami, na szczęście nie miałem okazji sprawdzić tego na własnej skórze. Tak zwani eksperci twierdzą natomiast, że długotrwała nuda w pracy może wywoływać stan, którego na co dzień doświadczają więźniowie. Pokój w biurze jako cela? Hmm...
Na chłopski rozum, faktycznie musi coś w tym być. Chociaż pewnie jest to sprawa indywidualna - różni ludzie najprawdopodobniej radzą sobie z nudą w pracy bardzo różnie (znowu, tak samo jak w więzieniu - jedni więdną, inni rozkwitają).
Inteligentni się nie nudzą? A może nudzą się bardziej?
Z całą pewnością ludzie ambitni, energiczni i chętni do pracy na nudę reagują źle. No bo ile można gadać o pierdołach z kolegami, ile można pić kawy, ile partii literaków dziennie rozgrywać? (dla niewtajemniczonych: Kurnik.pl)
Dowodem na morderczy wpływ nudy na człowieka może być też to, że niektóre techniki mobbingu opierają się właśnie na izolowaniu człowieka od współpracowników i odbieraniu mu obowiązków. Zamknięty w piwnicy, pozbawiony sensownych zadań pracownik podobno prędzej czy później po prostu "wymięka". I nie ma mocnych.
Jak sobie z tym radzić? O ile nic nie pomaga (rozmowy z szefem, zbieranie dodatkowych fuch itd.), na dłuższą metę chyba nie ma sensu czekać i lepiej się ewakuować. Nie ma podobno gorszego pracownika od takiego, który oduczył się prawdziwej pracy.
|
|