Jak pracować, żeby nie zwariować - subiektywne spojrzenie na rynek pracy

Jednym z objawów zbliżającego się załamania nerwowego jest przekonanie, że wykonujemy niezwykle ważną pracę.
- Bertrand Russell

STRONA STARTOWA
WSZYSTKIE WPISY
PO CO TEN BLOG?
KONTAKT Z AUTOREM

Praca w HR

Stosunek do całego tematu HR mam dziwny. Z jednej strony, w czasie studiów przedmiot o wdziecznym tytule "Zarządzanie zasobami ludzkimi" prowadził w mojej grupie rewelacyjny wykładowca, który nauczył nas rzeczy konkretnych, sensownych i naprawdę niespecjalnie oderwanych od rzeczywistości. Z drugiej strony, wciąż mam świadomość, jak w wielu firmach wygląda praca Działu Kadr, dla niepoznaki nazwanego dwoma dumnie brzmiącymi literkami: HR.

Zacznę może od tego, że nigdy nie pracowałem i na pewno nigdy nie będę pracował w HR. Nie nadaję się do tego, nie znam się na tym i już. Jak każdy człowiek pracujący (heh ;) ), mam jednak częściej lub rzadziej kontakt z Kadrami. Traktujcie ten wpis raczej jako obserwacje człowieka, który stoi obok, a nie opowieści typowego insidera. Mam też nadzieję, że zbyt wielu pracowników i miłośników HR nie obrażę...

HR? Kadry? Zasoby ludzkie?

W języku polskim mamy ewidentnie problem z nazwaniem HR-u po ludzku. Pewnie dlatego w coraz większej liczbie firm ucieka się do języka angielskiego. HR to HR i już.

Nie oszukujmy się, bezpośrednie tłumaczenie Human Resources na Zasoby ludzkie po prostu w praktyce biznesowej się nie sprawdzi. Sugeruje, że ludzie są zasobem, materiałem, można ich uzupełniać, zużywać i tak dalej... Przynajmniej ja mam takie skojarzenia.

Niespecjalnie też widać w branży chęć do korzystania z tradycyjnej nazwy: Dział Kadr. Tutaj najwyraźniej widać mentalne pozostałości po poprzednim ustroju - typowa PRL-owska kadrowa to przecież krwiożercza istota, która zdobyła stanowisko za czasów Bieruta i nie odda go już nigdy.

No i zostało HR. Może to i dobrze? Brzmi nieźle, jest krótkie. No, może nie każdy pracownik HR potrafi poprawnie ten skrót rozwinąć ;). Ale cóż, są gorsze kalki językowe, więc nie ma co narzekać.

Czy praca w HR jest fajna?

Jako człowiek, który w dziale HR nigdy nie pracował, mogę z całą stanowczością powiedzieć ;), że praca tam z całą pewnością może być naprawdę fajna. Znam dobrze prowadzone działy HR, wiem jakich ludzi zatrudniają, wiem jaki wpływ mają na działanie całej firmy. Jednym słowem: szacunek.

Znam też niestety co najmniej kilka firm z HR-em nędznym. Co drugą rozmowę kwalifikacyjną prowadzą przecież zupełnie nieprzygotowani i niekompetentni ludzie. Co gorsza, ci ludzie na co dzień nie dają też spokoju pracownikom, zawracają głowę dziwnymi pomysłami, ankietami, ocenami pracowniczymi itd.

Prawda jest na pewno taka, że w HR pracuje tak samo wielu ludzi słabych, co w innych działach - marketingu, księgowości itd. Problem polega na tym, że złego kadrowca po prostu widać wszędzie i na każdym kroku człowiek ma z nim do czynienia (od rekrutacji poczynając, na zwalnianiu kończąc).

Ludzie najcenniejszym zasobem. HR najcenniejszym działem?

Na wspomnianych zajęciach z Zarządzania zasobami ludzkimi starano się wpoić nam idealistyczny pogląd, że ludzie są najcenniejszym zasobem każdej firmy. Przy kilku istotnych zastrzeżeniach i warunkach jestem w stanie to przyjąć.

Czy w takim razie HR to najważniejszy dział? Oczywiście, nie. Ale z pewnością dobry HR jest tak samo ważny jak dobra sprzedaż, dobry marketing, dobre IT (chociaż IT i tak jest z innej planety) itd.

Dlatego wkurza mnie lekceważenie roli HR-u. Wkurza podwójnie, bo jeśli takie podejście ma kierownictwo, to HR w firmie najczęściej wygląda marnie. A marny HR to cierpienie dla ludzi, którzy chcą pracować w normalnych warunkach.


autor: GS (26-01-2010)
komentarze tymczasowo wyłączone
wróć do: strony głównej | listy wszystkich wpisów






© GS | polityka prywatności | kontakt