Żadna praca nie hańbi?
Mówi się, że żadna praca nie hańbi. Rzeczywiście tak jest? Jeśli tak, to dlaczego tak uwielbiamy te wszystkie wyzwiska w stylu "cieciu", "śmieciarzu" itp.? Może jednak istnieją zawody, z których w skrytości ducha się śmiejemy i za żadne skarby nie przyznamy się do tego otwarcie?
To oczywiste, że różne zawody cieszą się różnym prestiżem. Co jakiś czas bada się przecież postrzeganie pracowników poszczególnych branż. Tradycyjnie dobrze oceniani są lekarze, adwokaci, naukowcy itp. Różnie bywa z przedsiębiorcami, pracownikami służb mundurowych czy np. dziennikarzami. Wszystko zależy od tego, o co dokładnie pytamy (zaufanie, prestiż, atrakcyjność) i kogo pytamy.
Skoro istnieją zawody doceniane, muszą też być te, których nie cenimy w ogóle. Ale czy tylko na tym się kończy? A może wręcz uważamy, że za wykonywanie pewnych prac nie należy się szacunek? Może tylko hipokryzja zabrania nam przyznać, że czasami wymsknie się nam pogardliwa uwaga np. na temat "babci klozetowej".
Kiedyś, jeszcze na studiach, poruszyliśmy ten temat w szerszej grupie. Ogólną zgodę na to, że żadna uczciwa praca nie hańbi, przerwał kolega, który powiedział, że on sprzątaczek czy parkingowych szanować nie będzie i już. Zaczęła się burzliwa dyskusja, parę osób się pokłóciło...
Ja z tego wszystkiego wyniosłem jedną refleksję - skoro rzeczywiście wszyscy jesteśmy tak tolerancyjni w stosunku do pracujących w mało popularnych zawodach, to jak sami poczulibyśmy się, gdyby ktoś kazał nam zająć ich miejsce - choćby na jakiś czas?
Trudna sprawa - z jednej strony, rozsądek i empatia podpowiadają, że faktycznie "żadna praca nie hańbi" i za każdy legalnie zarobiony grosz należy się szacunek. Z drugiej strony, jak ma się do do świata, w którym na każdym kroku podkreśla się wagę rywalizacji, sukcesu, pieniędzy?
Warto chyba po prostu pamiętać, że praca to nie wszystko...
|
|